Logistyka w firmie
18 listopad, 2007Jakiś czas temu prowadziłem niewielką firmę. Sama działalność tejże firmy jest mało ważna, w każdym razie nie jest to tematem tego opracowania, a więc nie skupiajmy sie na tym. Wiele biznesów prowadzących działalność polegającą na sprzedaży czy produkowaniu towarów po jakimś czasie musi zmierzyć się z poważnym problemem jakim jest logistyka.
Bardzo często wymagania, jakie stawia przed przedsiębiorcami temat zarządzania surowcami, półproduktami, transportem i magazynowaniem przekraczają ich umiejętności, a czasem również ich możliwości. Cóż jednak zrobić, jakoś trzeba tym zarządzać. W dużych koncernach problemem zajmują się całe działy specjalistów, ludzi, którzy spędzili całe lata na studiowaniu tego zagadnienia, są do tego przygotowani i w związku z tym pewnie sowicie opłacani. Cóż ma jednak zrobić malutki przedsiębiorca, a takim właśnie biznesmanem byłem ja, kiedyś.
Rozwiązania:
Właściwie ma on tylko dwa rozwiązania. Pierwsze, to przekazanie takich problemów jak transport, magazynowanie, ogólnie cała logistyka, jakiejś firmie zewnętrznej. Tu nieduży biznes może napotkać przeszkodę nie do przejścia.
Wyjątkowo bolesne jest to w wypadku biznesów rozpoczynających dopiero żeglugę po wezbranych wodach gospodarki. Otóż rozwiązania proponowane przez firmy specjalizujące się w temacie logistyki są szykowane na miarę wielkoludów. Gdy pada słowo magazynowanie, rozmawia się o setkach metrów sześciennych objętości magazynowej, gdy mowa jest o transporcie, zaraz ktoś wspomina o tysiącach ciężarówek, towarowych składach kolejowych, czy transporcie statkami. A owszem, olbrzymia fabryka aut czy samolotów mogłaby rozważać takie rozwiązania, ale przecież nie malutka firemka, której miesięczny obrót wynosi 5 - 7 tysięcy peelen. A właśnie, olbrzymim rozwiązaniom wtórują i olbrzymie honoraria. To prawda, można przyłączyć sie do jakiegoś dużego transportu i przy okazji przewozić swoje towary czy surowce, ale o ile kompanię ściągającą zza morza trzy statki wypełnione ładunkiem co miesiąc stać na to, a nawet specjalnie nie odczuwa takich kosztów, o tyle małego pypcia z własnym interesikiem ledwo stać na wynajęcie jednej paletki w ładowni tegoż statku, a taką opłatę czuł będzie jeszcze dłuuuugo.
Jest także inne rozwiązanie tego problemu, czyli heroiczna próba samodzielnego dźwignięcia tematu. Może to być co prawda logistyka przez małe \\\\\\\\\\\\\\"l\\\\\\\\\\\\\\", bo obierane rozwiązania, znajomość przepisów itp, będą tylko i wyłącznie takie, jak w tym momencie potrzeba, ale przez jakiś czas można tak funkcjonować. Któregoś ślicznego jednak dnia do twych drzwi zastukać może urzędnik i udowadniając, że przez ostatnie 5 - 10 lat mylnie interpretowałeś jakiś tam akapit w jakiejś tam ustawie, wystawić może pokaźny rachunek. I to jest poważny problem, bo taka opłata przeważnie też jest szyta na miarę olbrzymów. Oni by tego nie poczuli, dla ciebie to koniec własnego biznesu.
Mały przykład z autopsji
Produkty, które wytwarzała moja firemka trzeba było gdzieś sprzedać. Musiałem więc układać się jakoś z wszelkiego rodzaju sklepami, a ponieważ prowadziłem firmę iście mikroskopijną, to wspomniane sklepy i sieci sklepów dyktowały warunki. I tak pewnego razu okazało się, że moje produkty, by zostały rozprowadzone, muszą posiadać kody kreskowe. Wygląd kodu kreskowego oczywiście znam, ale nie miałem pojęcia jak tą sprawę rozwiązać. Zamiast zajmować się swoją działalnością, musiałem dokształcać się w zagadnieniach ciężkiej logistyki.
Ostatecznie dowiedziałem się, że jest cały taki program i w ogóle można wejść w jego skład. Oczywiście za sowitą opłatą, dla niektórych to mało, dla mnie sporo. Poza tym jako niemowlę w kosmosie kodów paskowych co chwilę napotykałem nowe kłopoty i wątpliwości, każda konsultacja i każde szkolenie kosztowały po prostu majątek. Na dodatek przez zarządzających całym systemem zasypywany byłem tonami ankiet do uzupełnienia. Momentami wręcz pytano o informacje, których nie zawsze miałem ochotę ujawniać, ale byłem zmuszony pod groźbą odcięcia od programu. Tak oto zostałem wplątany w sprawy zupełnie mi obce. Ostatecznie doszło do tego, że nim do końca wdrożyłem ten cały program kodów kreskowych, moja firma zbankrutowała… właśnie pod naporem tego typu głupot.